Loading...
środa, 4 listopada 2015

Roztargniona Panna Młoda cz.1 - Yes, I do!

źródło

Jeszcze jestem na "świeżo", więc post ślubny będzie pierwszy :)

Jedną z tych ważnych zmian, o których wspomniałam w powrocie jest właśnie niedawne zamążpójście :) Wprawdzie teraz sezon ślubno-weselny raczej się skończył, ale wiem, że niektóre z Was (pewnie nawet większość) już przygotowują się do swoich ślubów w 2016 roku. Jeszcze całkiem sporo pamiętam, dlatego podzielę się z Wami moimi doświadczeniami. 
A żeby nie było za długo i za nudno zrobię z tego 2-3 posty.

Zaczynając od początku - zaręczyny

Pewnie część z Was zapyta czy się spodziewałam? Nie, nie spodziewałam się. Oczekiwałam i wiedziałam, że będą, ale wtedy się nie spodziewałam. W gruncie rzeczy pierścionek nie powinien być dla mnie zaskoczeniem, bo oboje wiedzieliśmy, że to właśnie TO i że już na zawsze, ale mimo wszystko byłam w szoku. Zabawny miks uczuć i emocji - zaskoczenie, niesamowita radość, łzy szczęścia, niedowierzanie i pewnie coś jeszcze czego teraz już nie pamiętam, albo nie potrafię nazwać. My kobiety jednak jesteśmy dziwne - wiemy i chcemy, a jak przychodzi co do czego to zalewamy się łzami. Bez sensu.

Bukiet róż, romantyczna kolacja, skrzypek, gwiazdy i takie tam. A figa! U mnie tak nie było. Było inaczej, było po naszemu. Było tak... normalnie :) I dla mnie najpiękniej. Zapamiętam (mam nadzieję!) do końca życia. Zapamiętam przede wszystkim emocje, które mi towarzyszyły, zapamiętam jak wtedy On na mnie patrzył i jak mnie przytulał kiedy sobie łkałam :)

Jeżeli ta chwila jest dopiero przed Wami to życzę Wam tego żeby było po Waszemu. Tak po prostu. Niektóre oczekują brylantów i róż, inne filmiku wyświetlanego przed seansem w kinie, jeszcze inne romantycznego zachodu słońca albo podróży życia. Cokolwiek. Ważne żebyście czuły się wtedy naj i uśmiechały się do swojego palca przez następny rok :P 

I jeszcze jedno - zaufajcie swoim facetom. Chociaż ciężko w to uwierzyć oni wiedzą co robią i niesamowicie się starają przygotowując się do tej chwili. Doceńcie to nawet jeżeli pierścionek będzie za duży, kolacja niesmaczna, kwiaty zwiędną, a skrzypek okaże się głuchy :P Pamiętajcie, że dla mężczyzny zaręczyny są stresujące, bo tak naprawdę to kobieta decyduje wówczas o jego być albo nie być.

/Dobra, kłamałam. Akurat z zaręczynami nie jestem tak bardzo na świeżo, bo to już pond dwa lata. Ale pamiętam. I to całkiem dobrze :) /
Moolla
_________________________________________
Zajrzyjcie na mojego facebook'a :)
Zapraszam też na bloglovin' ;)

4 komentarze:

  1. rozbawił mnie Twój wpis, oczywiście pozytywnie :) ja jestem że tak powiem "przed" wszystkim :) też wiem, też oczekuję, ale nie wiem kiedy co i jak i to takie śmieszne napięcie coraz bardziej podświadomie mi się udziela :) fajne uczucie :D opowiadaj opowiadaj co tam było dalej :) czekamy na następne wpisy :) pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) :-d ja w 2016 roku wychodzę za mąż od zareczyn mineło pół roku ślubu doczekac się nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie każdy Ci to mówi, ale szybko minie i ani się obejrzysz a będziesz biegała z obrączką :) Czas przygotowań jest całkiem fajny, ale też męczący. Ale nie ma się co stresować :)

      Usuń
  3. czytałam z uśmiechem na ustach, ale i ze szklanymi oczami - taka już jestem wzruszajka :P oj, jeszcze przede mną i już teraz towarzyszą mi mieszane uczucia, tzn. że już chcę, będzie fajnie, a z drugiej strony - to już ? zacznie się prawdziwa dorosłość ? mama będzie do mnie przyjeżdżać na obiad, haha. tak..my kobiety :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :) Każda opinia jest dla mnie cenną wskazówką :)

 
TOP